Majówka 2016

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Czas leci niezmiernie szybko, mnogość spraw zawodowych i prywatnych bez kalendarza i list rzeczy do zrobienia byłaby nie do ogarnięcia. Zaczęliśmy używać aplikacji Google Keep – zdecydowania pomaga w przygotowaniu notatek, list czy przypomnień pomiędzy mną, mężem i młodszym synem. Starszy jest niezmiernie zajęty w Stanach zawodami robotycznymi i nie ma czasu do nas pisać ani interesować się tym, co się u nas dzieje. Jest to zresztą jak już parę razy pisałam powód moich największych frustracji. Z trudem jestem w stanie zaakceptować to, że zapewne ten typ tak ma. Jest introwertykiem, to na pewno, krótkoterminowo potrafi rozkwitnąć w towarzystwie, ale ma kłopot z dbaniem o relacje. Tak naprawdę nie dba o nie w ogóle. Telefon, mail, wiadomość na komunikatorze sama z siebie? No way……. Biorąc pod uwagę, że ze mnie jest wyjątkowo rodzinna i towarzyska osoba i staram się dbać o utrzymywanie systematycznego kontaktu z ważnymi dla mnie osobami, to w tej kwestii syn jest podobny do taty.

Ostatnie kilka tygodni było dla Bartka bardzo intensywne. Jego drużyna TechFire225 wygrywała turniej za turniejem, jednak wczoraj w finale FIRST Robotics Championships odpadli pod sam koniec, nie wiem za co inna drużyna nagle dostała więcej punktów. Zapewne mocno to przeżywają, skoro do tej pory ciągle byli pierwsi. No ale światowe finały w których gra kilkadziesiąt, jak nie więcej, drużyn to już nie zabawa. I widać, że wszystko jest zorganizowane z iście amerykańskim rozmachem. Udział w tym całym przedsięwzięciu, współpraca w grupie, podział zadań i obowiązków, konieczność dotrzymywania terminów, presja czasu – to wszystko jest niezmiernie ważną nauką dla 17-latka. Mają swojego mentora, który za nich odpowiada.

 

IMG_20160501_072535Przed samymi finałami w St. Louis Bartek mocno chorował, prawie tydzień przetrzymali go w domu, miał gorączkę i dużo spał. A mnie poproszono, żebym nie próbowała się z nim kontaktować, bo nie ma dostępu do komputera ani telefonu. Myślę że zachorował z przemęczenia. Codziennie po szkole miał zajęcia z drużyną robotyczną, w weekendy turnieje, a wstaje wcześnie i nie ma kiedy się wyspać.  Jakiś wirus musiał go w końcu dopaść. Po kilku dniach się ocknął, żeby napisać ile trzeba mu wysłać pieniążków……ale ponieważ od tego czasu się nie odzywał, a ja nie jestem bankomatem, to jeszcze chwilę sobie poczeka.

Teraz  z kolei pochorował się Qba. Ma gorączkę i jest osłabiony, może paradoksalnie po tym jak dostał leki na odporność – organizm zaczął walczyć. Jego alergia, głównie wziewna i trochę pokarmowa oraz IgE prawie 1000 powodują nietypowe objawy – bolą go stawy. Wykluczyliśmy RZ a morfologia jest absolutnie w normie.

Egzaminy gimnazjalne w zeszły tygodniu poszły mu dobrze, złożył już papiery do liceum. Czyli obaj będą chodzić do tej samej szkoły – tyle że poprosiliśmy panią dyrektor, żeby nie do tej samej klasy, na szczęście matematyczno-fizyczne są dwie.

Plany na maj – jak zwykle przede wszystkim praca – kilka większych tematów mam do ogarnięcia, które chcę zakończyć do czerwca włącznie. Poza tym wesele na prowincji na 400 osób, weekend w Krakowie na jubileuszu dostawcy (będzie masa znajomych) oraz weekend w Sopocie. Drugi długi weekend spędzimy w domu, znów będzie fajnie i pusto. Jest czas na czytanie książek i blogów.

Czytam regularnie różne blogi podróżnicze: duze-podroze.pl, Nadjavstworld czy Plecak i walizka, Jaion.pl i jestem pod wrażeniem – naprawdę wiele czasu wymaga przygotowanie sensownego postu i obrobienie zdjęć. Już nie mówiąc o całej promocji, reklamie, ilości czytających itd.

Lubię też blog Simplicite czyli szafa minimalistki – dziewczyna naprawdę się stara. Nie jest Kasią Tusk czy Macadamian Girl ale również jest konsekwentna i ma swój styl, który mi pasuje.

Fajny jest też blog Zorganizowana.com – na razie co prawda ograniczam się do czytania tych wszystkich postów o porządkach na regałach i w szafach, ale jestem coraz bliżej do wcielenia niektórych porad w życie 😉 .

Jeden z najciekawszych, które śledzę też na Facebooku to znany chyba już mocno JakOszczędzaćPieniądze – naprawdę polecam każdemu, nieważne czy zarabia mało czy dużo, ma kredyt czy też nie.

Śledzę tez dużo prywatnych blogów, mniej lub bardziej profesjonalnych, np http://www.merakiartwork.com/ Emmy ze Stanów z wymiany Rotary. Tak jak ja opisuje codzienne sprawy i robi zdjęcia komórką, ale pięknie pisze i ma talent malarski przy okazji. Teraz czekam aż wklei post ze zdjęciami z wycieczki Eurotour.

Ptaka na Bajqu znam osobiście – pracujemy w tej samej zwariowanej budowlanej branży – zmieniając swoje życie o 180 stopni, oszalał na punkcie roweru, wyścigów i wszystkiego co z tym związane, zaczął pisać bloga dla siebie, a teraz wszedł na wyższy poziom blogowania – nie wiem, kiedy znajduje czas na te wszystkie szczegółowe opisy, biorąc pod uwagę ogrom pracy i obowiązków, jaką ma każdego dnia.

A w Konstancinie nareszcie wiosna, jest zielono, kwieciście, kto mógł wyjechał na Mazury, nad morze, w góry, na wieś w związku z czym jest pusto i fantastycznie!

IMG_20160430_172447 IMG_20160430_172455 IMG_20160430_172536 IMG_20160430_172701_1IMG_20160430_172835 IMG_20160430_174248 IMG_20160424_180559 IMG_20160424_180611

Przydałoby się tylko więcej słońca i niebieskiego nieba!

Ach, jeszcze jedna ciekawa sprawa. W piątek 29 kwietnia byliśmy na wieczorze autorskim Taty naszej Przyjaciółki, prezentował kolejny album ze swoich podróży. Tym razem była to niezmiernie rzadko odwiedzana Mikronezja – pewnie nawet mało kto wie gdzie to jest. Są to wyspy na Oceanie Spokojnym (m.in. Wyspy Bożego Narodzenia, Palau czy Bikini) – nie ma na ich temat zbyt wielu publikacji ani zdjęć. Album – kolejny już – jest naprawdę profesjonalny, pełen zdjęć i opisów. Wydawany jest tylko dla wąskiego grona przyjaciół, zawsze z indywidualnym wpisem. Podróżnik, który ma już swoje lata, stworzył firmę, którą teraz zarządza córka, a on – odkąd zdiagnozowano u niego dużego guza i kazano pożegnać się z rodziną – znalazł lepszych lekarzy za granicą i od kilku lat podróżuje do egzotycznych zakątków na świecie, fotografuje i opisuje to co zobaczył. Robi to nie tylko dla siebie, żony i córki, ale przede wszystkim dla 7-letniego wnuka. Oby jeszcze wiele lat mógł mu przekazywać swoje pasje. Opiekujący się nim profesor neurologii przypomina, że najważniejsza jest aktywność mózgu – nie można się zasiedzieć w nic nie robieniu, dumać nad chorobą czy końcem życia, trzeba działać i pobudzać komórki do życia. Album jest prywatny, choć cała seria jest z pewnością wiele warta i może stanowić dobry kapitał dla wnuka na kolejne lata.

IMG_20160501_160204

 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail