Marzec 2016 – Alta Pusteria Dolomity Włochy

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

W poprzednią sobotę 5 marca o 10 rano miałam samolot do Wenecji, lot krótki dwie godzinki. Pięknie było widać Canale Grande w dole – mimo że nie było słońca. W ogóle cała Europa była pod wielką czapą z chmur, jak rzadko kiedy podczas lotu nie świeciło w górze słońce. Może za mały samolot i nie byliśmy wystarczająco wysoko?

IMG_20160305_113954

Później kolejne dwie oczekiwanie na autokar Cortina Express do Cortina d’Ampezzo.

IMG_20160305_134934 IMG_20160305_141334 IMG_20160305_141620

Planowo miałam być o 16:30 w Cortinie, stamtąd kolejny bus niecałą godzinkę do Dobiacco albo San Candido. Niestety – ledwo minęliśmy góry skończyła się wiosna, a zaczęła prawdziwa śnieżyca! Z każdą chwilą spadało więcej śniegu i samochody poruszały się coraz wolniej. Policja zatrzymywała autokary, żeby kierowcy założyli łańcuchy na koła.

IMG_20160305_155515 IMG_20160305_161633 IMG_20160305_190317 IMG_20160305_190334 IMG_20160305_190504

Z Dobiacco odebrał mnie samochodem Adaś, który z żoną przyjechał już w środę – mimo dobrego auta jazda była trudna, ludzie na poboczach wyskakiwali z nocy i śniegu w ostatniej chwili.

Tym sposobem była to jedna z moich dłuższych podróży na narty, gdyby nie pogoda, byłabym w hotelu po 17, zamiast przed 20. Na pocieszenie już teraz dodam, że w czwartek na Okęciu wylądowałam o 14:30….i byłam w domu o 7 godzin wcześniej niż ci, co jechali samochodami.

Sam hotel Bad Moos www.badmoos.it/en/hotel-dolomites.htm – duży, przy samym wyciągu, ładny, z wielką częścią spa i pysznym jedzeniem w restauracji. Polska kelnerka pani Beata była dla wszystkich dużą pomocą – taki był wybór dań.

IMG_20160305_202347 IMG_20160305_205123 IMG_20160305_210347 IMG_20160305_210408 IMG_20160306_195851 IMG_20160306_203925 IMG_20160306_212205 IMG_20160307_210056 IMG_20160308_212307 IMG_20160308_213930Wszystkim udało się bezpiecznie dojechać, a grupa duża, z całej Polski ok 40 osób. Dwóch panów miało pecha – w strefie śnieżycy jedno drzewo spadło przed nimi, drugie za nimi, dotarli do hotelu na 4 rano.

Taki miałam rano widok z okna, nie można narzekać:)

IMG_20160306_070726 IMG_20160306_074041 IMG_20160306_074101 IMG_20160306_091139

IMG_20160305_214840 IMG_20160305_220413 IMG_20160305_220558

A tak było na górze:

IMG_20160306_094125

IMG_20160306_103409IMG_20160306_103450 IMG_20160306_103525 IMG_20160306_103558 IMG_20160307_121930 IMG_20160307_123809 IMG_20160308_112506 IMG_20160308_114149 IMG_20160308_114322 IMG_20160308_114534 IMG_20160308_120437 IMG_20160308_120443

Calimero, czyli bombardino z espresso:

IMG_20160308_121038 IMG_20160308_141606 IMG_20160309_152923

Śniegu było jak widać bardzo dużo, był miękki, ale goście od ratraków chyba strajkowali. Jeździli tylko w nocy, później w ciągu dnia już nie, wobec tego koło południa albo i wcześniej robiło się masę muld. Nie lubię takich warunków, nawet w Austrii rzadko się zdarza takie zaniedbanie, a już we Włoszech było dla mnie kompletnie zaskakujące. Tym sposobem całe 4 dni jeździła na 1-2 czerwonych trasach, bo reszta była zupełnie rozjeżdżona. Trochę  to nudne. Ogólnie region Alta Pusteria nie zachwycił mnie – same wagoniki albo orczyki, na kanapy nie trafiłam. Możliwe że dla bardzo doświadczonych narciarzy, którym warunki śniegowe są obojętne, jest ok, ale osoby ze średnimi umiejętnościami tak jak ja, mogą być mocno zmęczone albo znudzone. Rodzinnie wybrałabym inny region, choćby tam gdzie byłam w styczniu, czyli Alpe dei Sussi i Castelrotto.

Inna sprawa, że moja forma po pracowitym styczniu i lutym, gdzie nie miałam czasu na ćwiczenia, pozostawiała wiele do życzenia. Krótki pobyt na Wołoskiej i zalecenie „oszczędzający tryb życia” również swoje zrobił. Po prostu starałam się nie forsować za mocno. Raz udało mi się skorzystać ze strefy ciszy i relaksu, poczytać świetną książkę „Moje córki krowy”:

IMG_20160307_151345

Dla odmiany straszne podziemia starej części szpitala na Wołoskiej…:

IMG_20160301_072552 IMG_20160301_072619 IMG_20160301_073140 IMG_20160301_075117

Na szczęście spędziłam tam tylko jeden dzień, wybudziłam się i nie było źle. To był wtorek, a od środy do samego wyjazdu miałam niezły maraton w pracy, co zrobić.

W czwartek poszliśmy na kolację do Park Cafe&Rest – dawno nas tam nie było, kelnerki już się za nami rozglądały;)

IMG_20160303_195919 IMG_20160303_201520 IMG_20160303_201532 IMG_20160303_201542 IMG_20160303_201558 IMG_20160303_201615 IMG_20160303_201628 IMG_20160303_201642 IMG_20160303_201957

Właściciele powoli remontują willę i powiększają restaurację, będą też pokoje jak w pensjonacie. Naprawdę jest urokliwie:)

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail