Ryzykowna sprzedaż w branży budowlanej

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Tak mnie naszło, żeby opisać proceder wyłudzeń w białych rękawiczkach w branży budowlanej :

  1. Deweloper/inwestor ogłasza przetarg na generalnego wykonawcę. Ustala ryczałt dla generalnego wykonawcy na prace, które będą realizowane w ciągu mniej więcej 2 lat.
    1. Renegocjacja ryczałtu w trakcie realizacji zadania zazwyczaj jest niemożliwa, choć wiadomo że ceny towarów rosną, na co generalny wykonawca/ wykonawca/hurtownia nie mają wpływu, gdyż jest to decyzja po stronie producenta. Tutaj jeśli inwestor nie dopuści wprowadzenia tańszego zamiennika, zdarza się że ktoś dokłada do produktu, bo po 2 latach od podpisania kontraktu ma on już wyższą cenę o 2, 5 czy 10%. Ktoś na końcu nie dostanie pieniędzy…
    2. Inwestor ukrywa braki w dokumentacji że np. grunt jest podmokły, co oznacza konieczność zastosowania innych droższych rozwiązań konstrukcyjnych. Stratę np. 4 mln zł generalny wykonawca proporcjonalnie kaskaduje w dół na wykonawców, obcinając im wypłaty pod byle pretekstem. Wykonawcy nie mają z czego zapłacić hurtowni/dostawcy towaru, gdyż pierwszeństwo mają pensje, zus, podatek. Efekt: najpierw wykonawca,a później hurtownia nie dostaje pieniędzy, zadowolony mieszkaniec apartamentu nie wie, że wykonawca, który dostarczył i zamontował grzejniki leży w szpitalu po zawale, którego dostał prosząc się o swoje pieniądze. Których dwa lata później nadal nie ma ani on, ani hurtownia… Ale w mieszkaniu jest ciepło a deweloper opublikował zysk kwartalny 10 mln zł…
    3. Generalny wykonawca zaraz po dostarczeniu najdroższego końcowego towaru czyli grzejników płytowych ogłasza upadłość.Przykład inwestycja osiedle X, grzejniki dostarczone przez kilka hurtowni w listopadzie, w grudniu generalny wykonawca ogłasza upadłość (zaraz powstała nowa spółka), w styczniu hurtownie zwróciły się do dewelopera o zapłatę za towar otrzymały informację, że deweloper jest już z generalnym rozliczony….karami…!
    4. Generalny wykonawca zatrudnia kilku niedużych wykonawców, dając im skomplikowane nafaszerowane prawnymi zwrotami umowy. Wykonawca, który nie jest prawnikiem, podpisuje, bo zakłada dobrą wolę generalnego. Wykonawca zaczyna pracę, dostarcza na budowę część towaru np. rury do instalacji i wtedy okazuje się, że przestają mu płacić. Nagle okazuje się też, że wykonawca robi coś źle, jest więc wyrzucany z budowy. Towar zostaje. Pieniędzy nie dostaje NIKT, bo generalny notami karnymi kompensuje swoje „straty” z wykonawcą…. Wykonawca, przykładowy pan Jacek, miota się próbując wyprosić pieniądze od generalnego, płacząc do hurtowni, że nie ma z czego zapłacić. Hurtownia musi podać go do windykacji, szczególnie wtedy gdy ma wykupione ubezpieczenie w Coface, Euler-Hermes czy Atradius. Pan Jacek nie ma 130.000 zł…….komornik wchodzi na wynagrodzenie żony. Inwestor zbywa pana Jacka, bo przecież źle zrobił swoją pracę. Hmmm………to czemu nie oddał towaru, który później już montował ktoś inny? Pan Jacek zaczyna pracę „na lewo”, bez faktur, żeby jakoś się spłacić. Z czasem rozważa wyjazd za granicę, bo koledzy, którzy już tam są mówią, że tam lepiej płacą…. Efekt: pogłębienie szarej strefy i brak wpływu do budżetu.
    5. Sklep internetowy czy jakakolwiek inna firma kupuje towar od hurtowni. Dużo. Jest dobrym klientem, dostaje dobre ceny, płaci gotówką, później na przelew. Nadal bierze dużo towaru. Rynek jest konkurencyjny, wiec walczy ceną. Nie liczy wartości towarów zwróconych przez klienta (na mocy obowiązujących przepisów o sprzedaży w internecie) ani uszkodzeń w transporcie. Wchodzi w walkę cenową. Nagle zaczyna się opóźniać z płatnościami. Przestaje płacić Znika albo ogłasza upadłość. Nagle pod tą samą domeną i nawet adresem powstaje nowa spółka założona na żonę (z którą oczywiście jest ustanowiona rozdzielność majątkowa). Komornik ani sąd nie widzą związku…….. Hurtownia nie odzyskuje towaru, nie może odliczyć VAT w przypadku upadłości kontrahenta.

Takich historii jest mnóstwo. Najbardziej boli bezradność i to, że sprzedaż w tej branży nie jest przyjemnością ale hazardem. A od sądu można usłyszeć, że to właściciel albo zarząd jest winny bo się nie zabezpieczył przed takim ryzykiem. Jakim? Że ktoś celowo w białych rękawiczkach go oszuka? Czy okradziony, który ma w domu sejf, alarm i osiedlową ochronę jest winny, że ktoś się do niego włamał i okradł? Pewnie tak, widocznie było u niego co kraść…

Ochrona wykonawcy przed nierzetelnym generalnym czy deweloperem jest niezłą fikcją, skoro można go tak łatwo oszukać. A hurtownia która dostarczała wykonawcy towar nie jest stroną dla dewelopera, nawet jeśli została zgłoszona na piśmie. Tutaj w kwestii odzyskania pieniędzy pomaga tylko dobra wola wielkiego pana, której niestety zazwyczaj brak…..

Aaa…..jeszcze jedno, klucz do sukcesu managera inwestycji: premia od oszczędności na kontrakcie………często bardzo bardzo duża. I jesteśmy w domu.

Wszystkie powyższe przykłady odnoszą się do konkretnych, bardzo znanych warszawskich renomowanych deweloperów. Dużych klientów w prasie kolorowej, telewizji, radio i internecie. Żaden dział prawny w jakiejkolwiek gazecie nie dopuści krytycznego dla nich artykułu…

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail