Maraton

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Trochę mnie tu nie było, a działo się przez ostatnie 2 tygodnie naprawdę bardzo dużo. Przede wszystkim w pracy, dopięłam dwie ważne dla mnie sprawy. Co prawda z gatunku gaszenia pożarów, ale zawsze… 

W poprzedni piątek byłam na dwóch imprezach. Na jednej śpiewał Jacek Wójcicki, faworyt mój i mojej siostry w naszych nastoletnich czasach. Zrobiłam sobie z nim fotkę. Śpiewa jakby czas dla niego nie płynął, wygląda też świetnie. Śmiem twierdzić że teraz ma nawet lepszy, głębszy głos niż 20 lat temu. Ulubiony kawałek to były „Konie Apokalipsy” ale i wiele innych, które znałyśmy na pamięć. Byłyśmy nawet na jego koncercie w Nowej Hucie, tata nas wiózł zimą, w śniegu, na czas, na godzinę….nocą wracaliśmy. 

Na drugiej imprezie Klubu Integracji Europejskiej były dwa pokazy mody, prowadziła je Laura Łącz. Kobieta, która zna wszystkich, z prezydentowymi jest po imieniu, ma ponadczasową klasę i wdzięk. Zaskoczeniem było jak pięknie zaśpiewała. Takich kobiet prawie już nie ma. 

Poznałam też inną fascynującą panią, która prowadzi program Debiutantki i nie jest to program telewizyjny http://debiutantki.weare.pl/. 18-letnie dziewczyny w trakcie rocznych spotkań uczą się tego, co kiedyś były uczone panny z dobrych domów na tzw. pensjach. Sztuka konwersacji, makijaż, wystąpienia publiczne, autoprezentacja, taniec, gotowanie, nakrywanie do stołu, a nawet zapomniana kaligrafia.. http://debiutantki.weare.pl/pl/pensja

Zapytałam czy będzie podobny program dla chłopców i na szczęście ponoć TAK! Właśnie dopinają kwestie sponsora i osoby prowadzącej. Dwóch kandydatów już mają wobec tego ode mnie:) 

Sąsiad nasz znowu w szpitalu był dwa razy – jego serce ma migotania nadprogramowe, ablacja była kolejna i kolejna kardiowersja…nie wiadomo co może robić żeby zacząć normalnie funkcjonować. 

Córka przyjaciółki też miała podwójną operację na przepuklinę i wyjmowali jej wreszcie rurkę do tracheotomii, która miała od urodzenia prawie…8 lat. Więc wizyty w szpitalach miałam w międzyczasie. „Na szczęście” jedno w Aninie było, drugie w Centrum Zdrowia Dziecka. 

Synek przyjaciółki mojej drugiej też schodził w międzyczasie, jednak po zmianie leków jest nieco lepiej. U niego nigdy nie będzie dobrze, ale przecież wszyscy chcą dla niego aby jak najmniej cierpiał i żeby nie rezygnował z życia, mimo tego że jest uwięziony w swoim małym umęczonym ciele. 

Mały Jo złamał wczoraj na treningu piłki nożnej rękę. Na szczęście gips ma lekki i przed łokieć, ale to prawa ręka, więc nie może w szkole pisać, poza tym nie zdąży się nauczyć pływać przed wakacjami. Zaraz do niego pójdę z małym prezentem. 

Chłopaki mają już dość szkoły i klasówek, ale wakacje zbliżają się tak wielkimi krokami, że już można odliczać dni. 

Dziś Bati miał okazję odprowadzać znaną aktorkę pod parasolem w deszczu do auta, pani Boska z Rodzinki.pl, strasznie jest z tego dumny:) 

Jutro festyn w szkole, musimy przygotować suvlaki – na stoisko greckie i cevapcici na stoisko chorwackie. Mój entuzjazm jest bliski zera, ale cóż zrobić, dałam się wciągnąć w organizację…

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail