Wymiana Rotary zakończenie

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Wczoraj Robert zakończył swój czteromiesięczny pobyt u nas. Były zdjęcia i pamiątki, po 15-tej odebrał go nowy host-tata. Oczywiście wkrótce się zobaczymy – w pokoju został paszport i lekarstwa:) 

Wklejam tutaj link do biuletynu Rotary o długoterminowej wymianie młodzieżowej. Jest to prawie książka ze zdjęciami, PDF ma 400 bardzo ciekawych stron. Aktualnie przebywająca za granicą młodzież opisuje swoje wrażenia z wymiany w Stanach, Brazylii, Meksyku, Kanadzie, Francji i na Tajwanie. Kilkoro wymieńców będących w Polsce również opisało swoje wrażenia z pobytu u nas. Niewielu jednak się zmobilizowało aby to zrobić – po prostu im się nie chce. 

http://www.rotary.org.pl/images/stories/articles/artykuly/mlodzi_rotary/programy_mlodziezowe/wymiana_mlodziezowa/biuletyn%20wymiany%202013-14.pdf

To jest zdjęcie z wyjazdu wymieńców na trzytygodniowy Eurotur:

Zastanawiam się na ile byliśmy dobrymi host-rodzicami, a na ile ważne jest zachowanie „wymieńca”. 
Kilka lat temu u moich rodziców była Meksykanka, mieszkała z nimi 7 miesięcy, bo jej nie oddali do kolejnego domu, bali się, że źle trafi, tak jak to było z pierwszą jej rodziną. Danny bardzo szybko stała się trzecią córką, a dla nas siostrą. Naprawdę uroczą, roześmianą, ciekawą wszystkiego dookoła. Miała przecież tylko 17 lat, była bardzo samodzielna, pięknie nauczyła się mówić po polsku, choć jeszcze w grudniu ciężko się było z nią porozumieć. Nie zamykała się w pokoju, ciągle pytała czy coś pomóc, rodzice z kolei co chwila wymyślali dla niej nowe atrakcje, wyjazdy, zwiedzanie. Wiadomo – my już dorosłe, więc dla nich była to odmiana, taka słodka posłuszna córka:). Poza tym mieli i czas i pieniądze. Do tej pory mamy z nią kontakt, do mojej mamy mówi „Pani Matka”.
Nie wszystkie dziewczyny takie są. W tym roku jednej rodzinie trafiła się 17-letnia alkoholiczka, która została odesłana do domu, a następną dostali chyba dziewczynę z Tajwanu, która po polsku mówiła 6 słów, a po angielsku z 12 i kontakt z nią ograniczał się do podawania jedzenia i hasła do wifi….
Robert szybko nauczył się polskiego, jednak jego entuzjazm i kontaktowość trwały dość krótko. Chęć zrobienia czegoś ograniczała się do pierwszych kilku dni, później okazywało się że ani po sobie nie sprząta ani nie próbuje sam wstawić swojego prania, mimo, że prosił 2 czy 3 razy żeby pokazać jak się obsługuje pralkę i suszarkę. To naprawdę są 4 ruchy, za każdym razem te same, a jednak ograniczał się do zniesienia rzeczy i postawienia przed pralką. Po wysuszone ubrania przychodził dopiero jak mu powiedziałam że są gotowe albo położyłam w przedpokoju na oczach. 
Po miesiącu znudziło mi się przypominanie że zęby trzeba myć rano i wieczorem. Wieczorem nigdy nie mył ani zębów ani rąk, a rano tylko gdy go dopilnowałam. Zjadał kanapki albo jajecznicę i sprint do drzwi… Prysznic brał raz na tydzień, mimo że do dyspozycji miał swoją łazienkę. To są drobiazgi, ale po 2 miesiącach były uciążliwe, a po 3 trudne do zniesienia. Naprawdę są ludzie co się nie myją i wolą psikać antyprespirantami nogi zamiast je myć? 
Myślę że czuł nasze zniesmaczenie i zamiast posłuchać o co się go prosi, zamykał się czytać książki albo grać na komputerze. Nic więcej, nawet jak była ładna pogoda to zero inwencji że wyjdzie na dwór się przejść, sam, z psem, z chłopakami, cokolwiek. Jak wydałam polecenie „idziemy” to szedł. Jak pytałam może pograsz w pingponga, to ok, chętnie, na chwilę. 
To jest bardzo dobry chłopak, dużo czyta, na pewno dużo umie, ma sporą wiedzę, ale mimo wszystko jest introwertykiem, nie zintegrował się zupełnie z pozostałymi wymieńcami, nie spotyka się z nimi inaczej niż na przymusowych spotkaniach. Myślę że uważa się za lepszego, bo nie interesują go imprezy i nowoczesna muzyka. Nie lubi hamburgerów i McDonalda – choć ze zdziwieniem przyznał że w Polsce jest o wiele smaczniejszy niż w Stanach. Poza tym – nie dba o siebie, sporty traktuje z absolutnym lekceważeniem, więc po prostu ma dużą nadwagę. Młodzież w tym wieku nie lubi takich outsiderów. Wszyscy ci Meksykanie, Brazylijczycy, Amerykanie co teraz są w Polsce, są szczupli, roześmiani, towarzyscy, widać to po zdjęciach jakie zamieszczają na FB. 
Wracając do mojego pytania jaką byliśmy host-rodziną. Myślę, że na początku bardzo dobrą i pełną entuzjazmu, jednak nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że ktoś nie pamięta ustaleń, tego o co się go prosi, nie patrzy, czy dla innych starczy masła albo szynki. Że robię mu kanapki do szkoły codziennie rano, a on mówi że dobre, a po kryjomu wyrzuca – tak przynajmniej mówili chłopcy. Proszę żeby naczynia wkładać po sobie do zmywarki, a on je zostawia na blacie albo wynosi na górę do pokoju i muszę je sama zabierać. Że ryby nie lubi, pomidorów nie spróbuje, sałatka gryzie w zęby. Nasz repertuar jedzeniowy przez te kilka miesięcy mocno się ograniczył. Do tego doszło to, że po prostu się nie mył – mimo że nie pachniało od niego brzydko, to sama świadomość, że chodzi na bosaka po podłodze nogami nie mytymi od 5 dni działała na nas mrożąco. Że wszystkiego zapomina – umawiamy się, że go odbiorę na mieście, a okazuje się że nie wziął telefonu. Że nie słyszy budzika. Jedziemy na zajęcia, a okazuje się, że pomylił godziny. 
Nasza przygoda z wymianą jak na razie dobiegła końca. Potraktowaliśmy ją i dla siebie i dla naszych chłopaków jak lekcję nauki złotego środka. 
Gdyby trafił nam się czyścioszek, co się myje 2 razy dziennie, to koszty wody by poszybowały, a jemu nawet do głowy by to nie przyszło. Widać jak duże znaczenie ma to, żeby nawet taki 16-latek starał się pamiętać co ma do zrobienia, nie tylko samodzielnie zrobił sobie kanapki, ale i posprzątał po sobie. Żeby sprawiał wrażenie przytomnego, że pamięta o innych i ich czasie. Przecież jest w obcym kraju aby jak najwięcej zobaczyć, poznać ludzi, nawiązać przyjaźnie, nauczyć się języka. Poza tym wydaje mi się, że jego rodzice za mało się nim interesowali. Rzadko kiedy dzwonili czy pisali i Robert po prostu tęskni, stąd może jego oderwanie od rzeczywistości i nieobecność myślami.
Za rok albo dwa chłopcy też pojadą, najpierw starszy, potem młodszy. Kto wie, do jakich rodzin trafią i jak sami będą potrafili się zachować? 
W tym biuletynie jest mnóstwo informacji o tym do jakich miast i rodzin można trafić w USA, Kanadzie, Tajwanie, Brazylii czy Meksyku. W zależności od tego jaki jest cel takiego rocznego pobytu, należy wybierać kraj. Nasi chłopcy rozważają Stany i Tajwan… Już za nimi tęsknię, na samą myśl o rocznym wyjeździe. 
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail