Boże Narodzenie 2013

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

W tym roku Święta Bożego Narodzenia są zdecydowanie inne niż w ciągu kilku ostatnich lat. 

Po pierwsze pogoda – po dwóch-trzech dniach śniegu na początku grudnia, tak naprawdę utrzymuje nam się niezmiennie piękna jesienna pogoda. Jest nawet słońce! Poprzednia zima dała nam w kość śniegiem od listopada do końca kwietnia, więc jedno Boże Narodzenie już mieliśmy na Wielkanoc, prawda? 

Po drugie – w pracy maraton do ostatniej chwili, nie było kiedy zwolnić. W sumie dobrze, ale i tak nie udało nam się nadrobić spadku obrotów z pierwszych kilku miesięcy tego roku więc jest lipa. 

Po trzecie – w związku z 10 rocznicą ślubu moja siostra i jej mąż postanowili romantycznie polecieć do Paryża w pierwszy dzień świąt, zostawiając na pięć dni dzieci babci i dziadkowi. A dziadkowie stwierdzili, że opieka nad słodką acz humorzastą 4-latką i jej 7-letnim bratem lepiej im wyjdzie w Gołębiewskim w Mikołajkach….Baseny, lodowisko, klubik dziecięcy i cały dzień zleci. Wzięli też psa…

Tym sposobem zamiast rodzinnie to spędzamy święta z sąsiadami. Nie zmniejsza to jednak ilości jedzenia…..niestety, trzeba będzie popędzić na orbitrek…

Mam bardzo dużo zdjęć z przygotowań do Świąt. Kuba miał wenę twórczą, upiekł cantucci kawowo-migdałowe:

Zrobił humus……..:

Upiekliśmy łososia z przepisu Jamiego Olivera :

Zrobiliśmy łazanki do zupy grzybowej i do maku:

A najważniejsze że na obiad w pierwszy dzień świąt upiekłam pierwszą w mojej karierze kaczkę:). Najpierw moczyła się prawie dobę w solance, a potem – doprawiona i nafaszerowana na słodko – była idealnie pyszna, delikatna, doprawiona i poooooszłaaaaa…….na raz:) 

Zdjęcia może nie są profesjonalne, ale też nie prowadzę zawodowo kulinarnego bloga, jest on głównie ku pamięci i dla przyjemności. 
A i jeszcze jedna ważna rzecz! 
Od lat nie wysyłaliśmy kartek na Święta, maile i smsy zrobiły swoje spustoszenie w tym temacie. Jednak już w zeszłym roku wysłaliśmy kilka pocztówek z życzeniami – zawsze robiła to Teściowa. Odkąd jej zabrakło staramy się kontynuować jej „sieć” kontaktów i rodzinnych powiązań. 
Kupiłam śliczne kartki ręcznie robione i teraz, jedna po drugiej napływają do nas zwrotnie pocztówki od rodziny i przyjaciół na świecie nawet:
Zapomniałam już jakie to miłe:) 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail