Warsaw by night

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Dzień był bardzo parny, ruszanie się z domu nie miało sensu. Trzeba się było przespać i ruszyć do miasta nocą. 
A w mieście – tłumy. Na Krakowskim Przedmieściu trafiliśmy na maraton, tysiące ludzi biegło i biegło i biegło…bieganie stało się modne. 
Zdjęcie zrobiłam sprzed lokalu Zakąski i Przekąski – wszystko tam jest po 4 złote, wódka, nóżki w galarecie i inne smaki. 

Potem usiedliśmy w dawnej Telimenie, naprawdę dobrze, że jest tam teraz chyba Green Cofee, bo można wypić pyszną kawę, również mrożoną, zjeść tarty, rogaliki i inne smaczności. 

Na Placu Zamkowym tłum ludzi, chyba wracali z pokazu świateł nad Wisła. Też chcieliśmy tam pójść, ale może innym razem, z chłopakami. 

Po lewej stronie od Stadionu Narodowego widać balon, można się nim wznieść w górę w ciągu dnia albo właśnie nocą. Bardzo chciałabym kiedyś się w nim znaleźć!

Syrenka na rynku, połączona z fontanną, bawią się w niej głównie dzieci. 
Po tym długim spacerze, gdy stwierdziliśmy że Warszawa nocą fajna, ale to nie Kraków, gdzie wszystko jest blisko siebie ruszyliśmy na objazd imprezowych miejsc: 
– Powiśle – coraz więcej lokali i ludzi, stacja Powiśle – muzyka i wibracje, leżaki, rowery, tłum, muzyka
– Foksal – tętni życiem, tam są wszyscy!
– Plac Trzech Krzyży – miejsce wymarłe, passe
– Plac Zbawiciela – nie zajechaliśmy zobaczyć, ale zazwyczaj się tłoczno
– Mazowiecka – znowu jest kilka nowych lokali, mnóstwo młodszych i starszych osób, Enklawa, Watch Me, Paparazzi, Meta – tu się zatrzymaliśmy.
To już kolejny taki obrazek – faceci siedzą w swoich komórkach! Nie oglądają się za dziewczynami, nie podrywają ich, tylko chyba ślą smsy jak to jest zajebiście…. Tydzień temu to samo obserwowałam w niedzielne południe, dwóch gogusiów z ajfonami, każdy nad swoją sałatką coś tam pisze nie wiadomo do kogo albo czyta nie wiadomo co……Znak czasów……..
Nowy lokal na Mazowieckiej, Watch Me. Same panie, bo dla nich wstęp wolny i drinki też. Ponoć panowie dołączają później…..

Następnym razem musimy przyjść na taki tour by night z większą ekipą, żeby zatrzymać się gdzieś, wypić kilka szybkich i pójść potańczyć. 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail